Wyrok gorszy niż ACTA?

www.sxc.hu

Wolność Internetu często stawiana jest w opozycji do praw twórców czy właścicieli majątkowych praw autorskich. Samemu prawu autorskiemu zarzuca się, że nie nadąża za rozwojem technologicznym i tworzy sztuczne bariery, a przez to generuje poczucie niepewności wśród twórców, przedsiębiorców działających w branżach związanych z IP jak i końcowych „odbiorców” utworów. Jedną z instytucji prawa autorskiego która od zawsze budzi duże emocje jest tzw. dozwolony użytek, a w szczególności dozwolony użytek osobisty.Zasadniczo, w ramach tzw. dozwolonego użytku osobistego, prawo polskie dopuszcza korzystanie bez zezwolenia twórcy z już rozpowszechnionego utworu, w zakresie własnego użytku osobistego. Co istotne – korzystanie takie jest nieodpłatne. W uproszczeniu dozwolony użytek m.in. pozwala użytkownikom sieci na pobieranie plików (rozpowszechnionych utworów innych niż programy komputerowe) zamieszczonych w Internecie, niezależnie od tego czy plik ma legalne pochodzenie, pod warunkiem, że:

- dokonują tego na cele własnego użytku osobistego,

- plik, w trakcie pobierania, nie jest jednocześnie udostępniany innym użytkownikom sieci (ściąganie plików w ramach sieci peer 2 peer – wszelkiego rodzaju torrenty – na gruncie ustawy prawo autorskie będzie naruszać prawo, jeżeli łączy się z jednoczesnym „seed’owaniem”);

- dozwolony użytek nie narusza normalnego korzystania z utworu i nie narusza słusznych interesów twórcy.

W opozycji do powyższego, w dniu 10 kwietnia 2014 r. Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że prawo unijne zabrania ściągania z Internetu wszelkich utworów, które zostały umieszczone tam niezgodnie z prawem. Rzeczony wyrok spotkał się raczej z chłodnym przyjęciem wśród Internautów w Polsce, skrajne komentarze określają go nawet jako „gorszy od ACTA”. Czy jednak faktycznie wywraca życie użytkowników Internetu do góry nogami? Czy dotyka tylko konsumentów czy może również przedsiębiorców?

Ustalenia Trybunału w sprawie o sygn. C‑435/12 ACI Adam BV i in. przeciwko Stichting de Thuiskopie i Stichting Onderhandelingen Thuiskopie vergoeding nie stanowią novum w wielu krajach UE. Przykładowo, zgodnie z prawodawstwem niemieckim, włoskim, hiszpańskim, czy szweckim, dozwolony użytek nie może mieć swojego źródła w pliku sporządzonym lub udostępnionym w sieci nielegalnie. Tymczasem art. 23 polskiej ustawy o prawie autorskim literalnie nie rozróżnia sytuacji legalnego i nielegalnego źródła umieszczenia pliku w Internecie, a jego dotychczasowa wykładnia i praktyka stosowania wskazywały, że pobranie utworu na własny użytek, nawet nielegalnego, w pewnym sensie doprowadza do jego legalizacji.

Odpowiedzialność za powyższe różnice ponosi brak jednolitej interpretacji i implementacji w państwach członkowskich dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 22.5.2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, która pozwala krajom członkowskim na ograniczanie praw twórców w przypadku prywatnego użycia utworu przez obywateli bez zgody autorów. I tak kraje Unii w praktyce zezwoliły użytkownikom prywatnym np. na kopiowanie muzyki czy filmów na własny użytek (tudzież dla rodziny lub przyjaciół), w zamian za godziwą rekompensatę dla twórców – w Polsce „godziwa rekompensata” została wdrożona jako tzw. opłata od czystych nośników i określonych przepisami urządzeń (reprograficzne, magnetofony etc.), którą uiszczają producenci i importerzy organizacjom zbiorowego zarządzania. Z uwagi jednak na brak jasnej wykładni przepisów dyrektywy, w trakcie jej implementacji część krajów UE poszła dalej i wprost wskazała na niedopuszczalność pozyskiwania utworów z nielegalnych źródeł.

Dokonując wykładni dyrektywy w komentowanym wyroku Trybunał zwrócił uwagę na kilka aspektów:

-gdyby państwa członkowskie dysponowały swobodą przyjęcia lub nieprzyjmowania przepisów zezwalających na to, by zwielokrotnianie utworów do celów prywatnych mogło być dokonywane także z nielegalnego źródła, to w sposób oczywisty naraziłoby to na szwank prawidłowe funkcjonowanie rynku wewnętrznego;

-z samej dyrektywy wprost wynika, że właściwe wsparcie dla upowszechniania kultury nie może prowadzić do rezygnacji ze ścisłej ochrony praw autorskich i do tolerowania nielegalnych form dystrybucji sfałszowanych lub pirackich utworów;

- rekompensata dla twórców za korzystanie z utworów w ramach dozwolonego użytku jest wnoszona przez podmioty mogące zawrzeć wysokość tej opłaty w cenie udostępnienia osobom prywatnym sprzętu, urządzeń i nośników zwielokrotniania (opłata ta jest więc zawarta m.in. w cenie czystej płyty cd, dvd itp.) lub w cenie świadczonych usług zwielokrotniania, w związku z czym ostatecznie jest ona pokrywana przez prywatnego użytkownika, który dokonuje zapłaty tej ceny. Powyższy system może nie zachowywać jednak właściwej równowagi między prawami i interesami beneficjentów rekompensaty a prawami i interesami zwykłych użytkowników.

Mając na uwadze powyższe, w ocenie Trybunału nie można zaakceptować uregulowania krajowego, które nie dokonuje żadnego rozróżnienia między kopiami na użytek prywatny sporządzonymi z legalnego źródła, a tymi, które zostały sporządzone ze sfałszowanego lub z pirackiego egzemplarza utworu.

Tym samym, odnosząc się do uwag Trybunału, obecna sytuacja, pomimo dyrektywy mającej na celu harmonizację porządków prawnych krajów UE, w istocie doprowadziła do zróżnicowania poziomu ochrony twórców na terenie Unii – co z perspektywy ogólnych zasad rządzących UE może być trudne do zaakceptowania.

Dodatkowo, patrząc na sytuację z innej perspektywy, przyjęta w polskim porządku prawnym rekompensata dla twórców uwzględniająca jednocześnie legalne, jak i nielegalne pochodzenie utworu, może być interpretowana jako naruszająca równe prawa użytkowników/„klientów”. Dlaczego? W domyśle zakłada ona, że istnieją osoby, które pobierają/kopiują pliki nielegalnie więc z ostrożności wszystkich kupujących np. płyty CD czy nagrywarki DVD pośrednio obciąża jednakowym „ryczałtem” na rzecz twórców. Efekt – w uproszczeniu w Polsce przy zakupie czystych nośników danych wszyscy pośrednio płacimy także za to, że ktoś będzie mógł nielegalnie pobrać bliżej nieokreślony utwór z sieci.

Czy czekają nas radykalne zmiany w polskich przepisach i masowe karanie Internautów albo usługodawców opierających swój biznes na dozwolonym użytku? Z uwagi na fakt, że polskie prawo dość wiernie oddaje brzmienie dyrektywy, wydaje się, że już samo dokonanie wykładni przepisów przez Trybunał może zmienić sposób interpretacji przepisów prawa polskiego, bez potrzeby ich modyfikacji – zwłaszcza w kontekście obowiązku interpretowania rodzimych ustaw w zgodzie z regulacjami UE. Dodatkową furtkę interpretacyjną w tym właśnie kierunku może stanowić chociażby istniejący art. 35 ustawy, na podstawie którego, w komplecie z omawianym wyrokiem można argumentować, że pobieranie utworu z nielegalnego źródła narusza słuszny interes twórcy, a zatem nie może być chronione instytucją dozwolonego użytku.

Taka zmiana praktyki byłaby jednak kontrowersyjna biorąc pod uwagę specyfikę tej gałęzi prawa. Prawo autorskie przewiduje odpowiedzialność za naruszenie praw twórcy na zasadzie ryzyka – niezależnie od świadomości po stronie naruszającego. Tak więc zderzając powyższe z naturą sieci Internet, w której niejednokrotnie trudniej niż w realnym życiu zorientować się w charakterze informacji i źródle ich pochodzenia, można zrozumieć zgłaszane obawy o funkcjonowanie Internetu, postulat jego wolności czy porównanie emocji towarzyszących wyrokowi do tych wywołanych przez ACTA.

Rozwiązania? Poza interwencją legislacyjną na poziomie UE lub wyznaczeniem innego kierunku interpretacyjnego przez Trybunał, zasadnym może być co najmniej wyłączenie odpowiedzialności użytkowników sieci w przypadkach, gdy źródło pliku nie było legalne ale osoba korzystająca z pliku pozostaje w uzasadnionym, błędnym przekonaniu, że pochodzenie utworu jest zgodne z prawem – co z kolei wymagałoby zmiany polskich przepisów. W tym kontekście być może ponownie rozważona powinna zostać również wysokość godziwej rekompensaty dla twórców, zawarta w cenie m.in. czystych nośników danych. Skoro faktycznemu ograniczeniu ulegnie zakres dozwolonego użytku, wydaje się że ograniczeniu powinna ulec również wysokość ustalonej rekompensaty. W sferze majątkowej twórców wyrok może więc przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.

Wydaje się jednak, że samo orzeczenie niewiele zmieni w świadomości prawnej większości obywateli, chociaż istnieje obawa, że może prowadzić do ograniczenia swobody funkcjonowania Internetu na skutek strachu Internautów przed korzystaniem z jakichkolwiek serwisów, nie gwarantujących 100% przejrzystości. Dla jaskrawego przykładu można zapytać niemieckich użytkowników jednego z portali udostępniających w streamingu filmy dla dorosłych, czy skorzystają jeszcze z usług podobnych, bezpłatnych portali po tym jak otrzymali od kancelarii reprezentującej twórców ww. filmów wezwania do zapłaty z oświadczeniem, że filmy znajdują się w serwisie nielegalnie, tym samym nielegalnym było również samo ich oglądanie. Wezwania trafiły do adresatów za sprawą sądu, który nakazał ujawnienie danych użytkowników serwisu. Abstrahując od tematyki serwisu – analogiczne konsekwencje można wyobrazić sobie za czytanie artykułów lub książek online, słuchanie muzyki czy przeglądanie zdjęć  udostępnionych w sieci niezgodnie z prawem.

Wyrok może mieć także negatywne konsekwencje w przypadku osób, które w codziennej pracy/działalności gospodarczej korzystają z prawa cytatu, prawa przedruku, prawa retransmisji – również stanowiących formę dozwolonego użytku. Chociaż dozwolony użytek dozwolonemu użytkowi nie jest równy, niektóre tezy wyroku Trybunału można próbować odnosić również do innych form korzystania z utworów bez zgody twórcy. Czy agencje informacyjne powinny zacząć weryfikować legalność źródła podawanej dalej informacji stanowiącej utwór w rozumieniu prawa autorskiego? Czy można bezpiecznie cytować początkujących, mniej znanych, autorów publikujących wyłącznie w ramach platformy jaką jest Internet bez weryfikowania czy ich artykuł został umieszczony w Internecie za ich zgodą i czy może zostać dalej zacytowany? Albo jakie będą skutki skorzystania z wpisu w Wikipedii, który stanowił plagiat? Trzeba pamiętać, że dozwolony użytek w postaci prawa cytatu ma na celu m.in. rozwój edukacji, przyśpieszenie wymiany myśli i – jeśli interpretacja wyroku zostanie rozciągnięta również na tę sferę działalności, może dojść do sytuacji, w której kolejni twórcy nie będą korzystać z Internetu jako źródła wiedzy.

Pytanie o to, co wpływa pozytywnie na kulturę – jej zwiększona dostępność czy lepsza ochrona praw autorskich – przynajmniej pozornie nie jest pytaniem do prawnika. Możliwe jednak, że powracająca również za sprawą komentowanego wyroku dyskusja w tym temacie przyspieszy pełniejszą (niezależnie od faktu czy idącą we właściwym kierunku) harmonizację prawa autorskiego krajów członkowskich UE.

Trudno oceniać porównanie orzeczenia Trybunału do ACTA – może być uznane za zbyt daleko idące z uwagi na różny charakter tych „wydarzeń”. ACTA wiele kontrowersji wzbudziło już samym sposobem procedowania nad dokumentem. Obecnie jednak, w oczekiwaniu na działania ustawodawców krajowych tudzież (ewentualnie) europejskiego, pozostaje nam obserwować czy i w jakim kierunku zmieni się sposób interpretowania dozwolonego użytku przez twórców, organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, oraz finalnie – sądów. Odpowiednie wnioski pozwolą na odnalezienie się w nowej rzeczywistości, jeżeli takowa wyrokiem Trybunału nadejdzie. Tymczasem pewnie warto zachować umiarkowaną ostrożność.

Autorzy:

Mateusz Borkiewicz, aplikant adwokacki w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro we Wrocławiu

Grzegorz Leśniewski, aplikant adwokacki w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro we Wrocławiu


Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>