Umowa nie poddana żadnemu prawu?

www.sxc.hu

W dzisiejszych czasach powszechne jest zawieranie umów w obrocie gospodarczym pomiędzy firmami z różnych krajów. Konstruując treść umowy ważnym elementem jest, jakiemu prawu ją poddać. Jeśli bowiem polska firma zawiera umowę z podmiotem z Wielkiej Brytanii, każda ze stron może chcieć poddać kontrakt prawu swojego kraju.

W innym przypadku strona naraża się na brak pewności co do skutków prawnych konkretnych postanowień umowy (np. co do zakresu odpowiedzialności, możliwości wypowiedzenia) – w szczególności przy innych systemach prawnych (kontynentalny, anglosaski). W rezultacie elementem rozstrzygającym – poza przypadkami, kiedy nie ma możliwości wyboru prawa – jest pozycja biznesowa stron. Czy istnieje jednak inne rozwiązanie w tej sytuacji?

Otóż warto pamiętać, że zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego strony mogą w umowie poddać spór pod rozstrzygnięcie sądu polubownego (arbitrażowego). W praktyce bardzo często spotykanym jest Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie, ale może to być również inny sąd polubowny.

Co z tego wynika? To, że w przypadku poddania ewentualnych sporów z umowy pod rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego strony mogą również upoważnić sąd polubowny, aby rozstrzygając spór kierował się zasadami prawa lub słuszności.

Czyli: jeśli w umowie zastrzeżemy, że spory z umowy będzie rozstrzygał sąd arbitrażowy zgodnie z ogólnymi zasadami prawa lub zasadami słuszności, sąd zwolniony będzie z obowiązku stosowania właściwego prawa materialnego (polskiego kodeksu cywilnego, innych ustaw) (art. 1194 § 1 k.p.c.).

Jest to ciekawe rozwiązanie, które z pewnością może stanowić kompromis w powyższych sytuacjach. Kontrahent, który nie chce zgodzić się na stosowanie prawa polskiego (które może być mu obce, szczególnie gdy wywodzi się z kraju o innym systemie prawa niż na kontynencie europejskim), łatwiej może zaakceptować ewentualną ocenę sporu według zasad słuszności (ex aequo et bono), zwyczajów kupieckich (lex mercatoria) etc.

Oczywiście w takich sytuacjach trzeba zachować czujność – umieszczane w umowie postanowienia niejako „z automatu” mogą bowiem nie wywrzeć skutków prawnych tak jak w standardowych sytuacjach. Może się na przykład okazać, że roszczenie się nie przedawniło mimo upływu 3 lat lub że wypowiedzenie / odstąpienie od umowy nie będzie obłożone takimi obostrzeniami jak określonymi w kodeksie cywilnym.

Trzeba mieć też na uwadze, że w gdy umowa będzie rozstrzygana przez polski sąd arbitrażowy, postanowienia umowy, które naruszają podstawowe zasady porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, mogą skutkować zarzutem naruszenia prawa materialnego przez wyrok sądu polubownego (vide: art. 1206 § 1 i § 2 k.p.c.). To w rezultacie może skutkować uchyleniem wyroku arbitrażowego przez sąd powszechny.

Warto też zwrócić uwagę na nietypowe – z punktu widzenia specyfiki procesu przed sądem powszechnym – zasady procedowania przed sądem arbitrażowym.

Z praktyki wiemy, że na przykład w przypadku wspomnianego powyżej Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie sprawa może zostać rozstrzygnięta w innym miejscu niż budynek sądu, np. w sali konferencyjnej wynajętej w innym mieście w Polsce – zależnie od preferencji stron, a w czasie rozprawy strona i pełnomocnik (który nie występuje w urzędowej todze) mogą liczyć na kawę (dla jasności – tego typu atrakcje mają oczywiście odzwierciedlenie w kosztach procesu).

Strony mogą też uzgodnić język: polski, angielski, francuski, niemiecki lub rosyjski, w którym będzie prowadzone postępowanie, a ponadto mają wpływ na wybór arbitrów (sędziów) spośród listy danego sądu. W przypadku Sądu przy KIG naszą sprawę może zatem rozstrzygnąć Stanisław Sołtysiński, Ryszard Kalisz czy Zbigniew Ćwiąkalski oraz specjaliści z konkretnych dziedzin prawa (istnieje również odrębna lista arbitrów domenowych).

Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że znaczenie arbitrażu będzie rosło. Oprócz bowiem wymienionych wyżej kwestii, wyroki sądów polubownych maja taką samą moc prawną jak sądów powszechnych a postępowanie jest szybsze – nie ma mowy o ciągnących się latami postępowaniach.

Oczywiście nie chodzi o to, aby w tym miejscu przesadnie gloryfikować dobrodziejstwa arbitrażu czy demonizować procesy przed sądami powszechnymi. Warto natomiast mieć świadomość dostępnych narzędzi prawnych w sytuacjach, gdy nasz kontrahent nie będzie chciał zawrzeć umowy poddanej prawu polskiemu lub z innych powodów dogodniejsze będzie dla stron poddanie sporów z danej umowy pod rozstrzygnięcie sądu polubownego.

Autor: Mateusz Wilczyński, adwokat, manager w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy


Tagi: , , , , , , , , ,

Komentarze do artykułu Umowa nie poddana żadnemu prawu? :

  1. [...] wpisie Umowa nie poddana żadnemu prawu Mateusz poruszył temat sądownictwa arbitrażowego – wskazując na różnorodność formy [...]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>