Nielegalny strajk a odpowiedzialność karna związkowców

Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych wyposaża związki zawodowe w narzędzia pozwalające na prowadzenie z pracodawcą dialogu przy wykorzystaniu środków o wiele dalej idących niż uprawnienia tylko kontrole i opiniodawcze.

Poważne problemy pojawiają się jednak, kiedy te uprawnienia – w założeniu przewidziane dla sytuacji nadzwyczajnych – są nadużywane. Czy w takiej sytuacji związkowcom grozi odpowiedzialność karna?

Z koniecznością oceny takiej sytuacji zmierzył się w ostatnim czasie Sąd Rejonowy w Lubinie, który wyrokiem z dnia 4 września 2012 r. warunkowo umorzył postępowanie karne wobec czterech z dziewięciu działaczy związkowych KGHM Polska Miedź S.A., pozostałych pięciu uniewinniając od zarzutu kierowania nielegalnym strajkiem ostrzegawczym. Jest to jedno z niewielu orzeczeń sądów dotyczących odpowiedzialności karnej związkowców.

Wyrok ten, choć jeszcze nieprawomocny, już teraz stanowi ważny głos w dyskusji nad odpowiedzialnością karną za działania podejmowane w ramach sporu zbiorowego. W pierwszej kolejności nasuwa się pytanie, co oznacza „warunkowe umorzenie postępowania karnego?”

Z takiego rozstrzygnięcia wynika, że Sąd nie miał wątpliwości co do popełnienia przez sprawców czynu zabronionego. Warunkowe umorzenie postępowania jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy wina i okoliczności czynu nie budzą wątpliwości, a z uwagi na szczególne względy nie jest celowe skazywanie sprawcy. Sąd uznał zatem sprawców za winnych popełnienia czynu z art. 26 ust. 2 ww. ustawy („kto kieruje strajkiem lub inną akcją protestacyjną zorganizowaną wbrew przepisom ustawy”), nie wydając jednak wyroku skazującego.

Zdaniem Sądu wszczęcie sporu zbiorowego przez związkowców naruszyło prawo, w szczególności z uwagi na skierowanie żądań do zarządu, podczas gdy o prywatyzacji (będącej kością niezgody) zadecydował akcjonariusz – czyli podmiot odrębny od samego pracodawcy. Żądania związków zawodowych nie mogły w ocenie Sądu w ogóle stanowić przedmiotu sporu zbiorowego.

Wyrok nie jest prawomocny, związkowcy zapewne złożą apelację, a końcowe rozstrzygnięcie może być inne. Dlaczego zatem orzeczenie Sądu I instancji jest aż tak istotne?

Prawo wszczęcia sporu zbiorowego, który w skrajnych przypadkach może zakończyć się, bywa przez organizacje związkowe nadużywane. Modelowo powinno być wykorzystywane w sytuacjach skrajnych, kiedy zawiodły standardowe formy dialogu. W ostatnich latach daje się jednak zaobserwować trend, polegający na traktowaniu sporu zbiorowego jako podstawowego (a nie ostatecznego) mechanizmu wpływu na działalność pracodawcy.

Zdarza się przy tym, że spory wszczynane są z powodów, które z mocy samej ustawy nie mogą być ich przedmiotem (np. ochrona interesów indywidualnych). Zgodnie z art. 1 ww. ustawy: spór zbiorowy pracowników z pracodawcą lub pracodawcami może dotyczyć warunków pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych pracowników lub innych grup, którym przysługuje prawo zrzeszania się w związkach zawodowych.” W innych sprawach nie jest możliwe wszczęcie sporu zbiorowego i przeprowadzanie np. strajku ostrzegawczego, referendum strajkowego, czy też samej akcji strajkowej.

Tyle teorii. W praktyce, w obawie przed strajkiem pracodawca angażuje się w spór zbiorowy, co najwyżej konsekwentnie podkreślając brak możliwości jego prowadzenia. Niejednokrotnie taka argumentacja trafia do związków, choć czasem następuje to po długotrwałych rokowaniach, kosztownej mediacji i tuż przed zapowiedzianym referendum strajkowym. Czasu i kosztów poniesionych przez pracodawcę nikt nie liczy.

Sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby art. 26 ust. 2 ww. ustawy stanowił realny mechanizm kontroli działań związkowców, podobnie jak ust. 1  tego artykułu (przestępstwo przeszkadzania w prowadzeniu sporu zbiorowego) stanowi granicę swobody pracodawcy, który obawiając się zarzutu utrudniania działalności związkowej często podejmuje rękawicę w sporze bezpodstawnym w świetle ustawy. Ma to o tyle istotne znaczenie, że odpowiedzialność cywilna związkowców (art. 26 ust. 3) jest równie rzadko spotykana jak karna.

Tylko odpowiedzialne korzystanie z tak daleko idących uprawnień, poparte świadomością obustronnych granic ustawowych oraz grożącej obydwu stronom odpowiedzialności (w tym karnej) może zagwarantować, że ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych będzie stosowana zgodnie z jej przeznaczeniem.

Dlatego powyższy wyrok Sądu Rejonowego w Lubinie ma bardzo istotne znaczenie. Jest jednym z niewielu głosów sądownictwa w kwestii granic dopuszczalnej działalności związkowej i z tego względu na szczególną uwagę zasługuje jego dalszy los w postępowaniu apelacyjnym. O ewentualnym rozstrzygnięciu Sądu II instancji z całą pewnością poinformujemy na blogu.

Autor: Salwador Milczanowski, aplikant adwokacki w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro we Wrocławiu


Tagi: , , , , , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.