(Nie) równość broni, czyli kilka słów o dostępie podejrzanego do akt śledztwa w sprawach o przestępstwa gospodarcze

Dnia 2 czerwca 2014 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu postępowania karnego (Kpk), zmieniająca m.in. art. 156 § 5 Kpk, stanowiący podstawę wglądu w akta postępowania karnego jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego. Dotychczas obowiązujące przepisy uzależniały możliwość zapoznania się przez podejrzanego i jego obrońcę z aktami wyłącznie od decyzji prowadzącego postępowanie. Według nowych przepisów końcowa decyzja (zarządzenie) w dalszym ciągu należy do prowadzącego postępowanie, ale zgodnie z założeniami nowelizacji zasadą powinno być teraz udostępnianie akt, a odmowa – wyjątkiem. Jak sytuacja będzie wyglądać w praktyce?

Kwestia dostępu podejrzanego i jego obrońcy do akt śledztwa bywa problematyczna. Z jednej strony organy ścigania muszą mieć zapewnioną działania w sposób wolny od bezprawnego wpływu podejrzanego. Realizacji tego postulatu zasadniczo służy zasada tajności i obowiązek odkrycia wszystkich kart dopiero tuż przed zakończeniem śledztwa, tj. podczas końcowego zaznajomienia z materiałami postępowania.

Z drugiej strony natomiast Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) postuluje przyjęcie w procesie karnym zasady „równości broni” pomiędzy stronami, obejmującej m. in. równy dostęp do akt również w trakcie śledztwa. Wyrazem realizacji tego postulatu była m.in. nowelizacja art. 156 § 5a Kpk z 2009 r. a następnie z lutego 2014 r., znacznie poszerzająca dostęp do dowodów zebranych śledztwie, ale tylko w tym zakresie, w jakim opiera się na nich wniosek o zastosowanie lub przedłużenie tymczasowego aresztowania.

Zgodnie natomiast z obecną treścią art. 156 § 5 Kpk: „jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta, umożliwia sporządzanie odpisów lub kopii oraz wydaje odpłatnie uwierzytelnione odpisy lub kopie.”

Intencja ustawodawcy jest jasna. Dostęp do akt śledztwa powinien być teraz zasadą. Czy taka zmiana wywoła jakiekolwiek skutki w praktyce?

Przed nowelizacją w praktyce spotykaliśmy się z różnymi sytuacjami. Zdarzało się udostępnianie obrońcy akt w pełnym zakresie już od początku śledztwa. Niejednokrotnie obrońcom udostępniano akta częściowo, gdzie utajnienie niektórych dowodów na danym etapie było w pełni zrozumiałe. Obrońcy spotykali się jednak również z arbitralną odmową udostępnienia nawet części akt przed końcowym zaznajomieniem. Istnieje obawa, że takie sytuacje będą mieć miejsce również po nowelizacji. Przynajmniej jedna z  przesłanek reglamentujących ten dostęp (tj. „potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania”) została bowiem sformułowana bardzo ogólnie.

Problem polega na tym, że końcowe zaznajomienie może mieć miejsce dopiero tuż przed zakończeniem śledztwa trwającego latami. Jest to dość istotne między innymi (choć nie wyłącznie) w sprawach dotyczących przestępstw przeciwko obrotowi gospodarczemu.

Takie postępowania są specyficzne. Ich badanie (po obydwu stronach „barykady”) wymaga drobiazgowego zrozumienia specyfiki branży, mechanizmów działania przedsiębiorstwa, wiedzy ekonomicznej i finansowej. Przedsiębiorca mający odpowiednio wcześnie dostęp do tych materiałów, których ze względu na etap postępowania nie trzeba już utrzymywać w ścisłej tajemnicy, może inspirować nowe kierunki śledztwa. I nie chodzi tu o mataczenie, czy inne bezprawne działania zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności przez winnego sprawcę. Chodzi natomiast o możliwość odpowiednio wczesnego przedstawienia swojego stanowiska i złożenia wniosków dowodowych – zwłaszcza celnie sformułowanych pytań do biegłych badających skomplikowane transakcje gospodarcze. Dzięki temu już na etapie śledztwa może się okazać, że przedsiębiorca wcale sprawcą nie jest.

W wielu przypadkach niejednoznacznych śledztw w sprawach przestępstw gospodarczych odpowiednio wczesne aktywne działanie przedsiębiorców wyposażonych w niezbędną wiedzę branżową umożliwiało wyjaśnienie sprawy już na etapie postępowania przygotowawczego i w efekcie odstąpienie przez organy ścigania od wnoszenia aktu oskarżenia. Z drugiej natomiast strony, w praktyce zdarzały się też wypadki, gdzie dopiero w trakcie długotrwałego postępowania sądowego przedsiębiorca walczył ze stanowiącą kluczowy dowód oskarżenia opinią biegłego, który od początku nie rozumiał specyfiki branży, istoty transakcji etc. Kończyło się wprawdzie uniewinnieniem, ale wielkim kosztem i to nie tylko ekonomicznym – mowa przecież o wizerunku, dobrym imieniu i poświęconym czasie.

Kluczowe jest oczywiście wyważenie interesu podejrzanego z interesem śledztwa, którego ustalenia do pewnego momentu muszą ze zrozumiałych względów pozostać utajnione. Cała idea w tym, aby nie utajniać ich ponad niezbędną potrzebę i taki też cel wydaje się przyświecać ostatniej nowelizacji art. 156 § 5 Kpk. Praktyka natomiast pokaże, jak organy ścigania podejdą do stosowania tego przepisu, zwłaszcza „furtki” pozwalającej na odmowę ze względu na „potrzebę zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.”

Salwador Milczanowski, adwokat, Starszy Konsultant w Kancelarii Olesiński&Wspólnicy

Mateusz Borkiewicz, aplikant adwokacki, Konsultant w Kancelarii Olesiński&Wspólnicy


Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>