Nie ma spójnego orzecznictwa w sprawie podróbek na aukcjach internetowych



www.sxc.hu

Dziś świat obiegła informacja, że Sąd Apelacyjny w Paryżu potwierdził – eBay ponosi odpowiedzialność za sprzedaż podrabianych produktów marek Louis Vuitton i Christian Dior za pośrednictwem znanego na całym świecie serwisu aukcyjnego. Jednocześnie francuski sąd orzekł karę 5,5 mln Euro za naruszenie znaków towarowych.

Natomiast, co ciekawe, w jednej z ostatnich spraw, sąd brytyjski stwierdził, zupełnie odmiennie – że portal aukcyjny nie ponosi winy, że w jego serwisie klienci sprzedają podrabiane towary. Tym samym oddalił pozew giganta kosmetycznego L’Oreala, który dowodził, że podrabiane produkty jego marek, m.in. Lancome i Yves Saint-Laurent, są nagminnie sprzedawane za pośrednictwem serwisu aukcyjnego.

Trzeba przyznać, że w zależności od kraju którego orzecznictwo badamy, rozstrzygnięcia w podobnych sprawach są diametralnie różne.

Podobnie jak sąd francuski do sprawy odpowiedzialności portalu aukcyjnego za podróbki, podchodzą sądy belgijskie. Przykład? L’Oreal zaczął pozywać serwis aukcyjny już w 2007 r., dowodząc, że kierownictwo przymyka oko na nagminny handel podróbkami, na którym tracą zarówno producent, jak i klienci, ryzykując zakup produktu niewiadomego pochodzenia. Podobnie jak we Francji, również w Belgii koncern ten wygrał z administratorem portalu aukcyjnego.

Teoretycznie w Polsce właściciel marki, której podróbki sprzedawane są w sieci, mógłby wytoczyć sprawę platformie aukcyjnej z powództwa cywilnegoi. Aby to jednak udowodnić, właściciel marki musiałby wykonać sporo pracy, zbierając dowody. Prawnicy w USA dokonali na przykład licznych kontrolowanych zakupów podejrzanych towarów, zbierając dowody przeciwko portalowi aukcyjnemu. Należy też pamiętać o wyłączeniu odpowiedzialności hostingodawców, wynikającym z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – ale to już jest temat na osobny wpis…


Tagi: , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.