Kupił, użył, odstąpił – czyli o możliwości pociągnięcia konsumenta do odpowiedzialności za zużycie zwracanej rzeczy

Jak co roku w okresie świątecznym znacząco zwiększa się ilość zakupów dokonywanych przez Internet. Sklepy przygotowują specjalną ofertę, przyjmują i realizują zamówienia. Gdy „szał zakupów” ustaje, konsumenci zaczynają korzystać ze swoich uprawnień i często odstępują od zawartych umów. Nie ma oczywiście problemu w sytuacji, gdy konsument odsyła nienaruszony, zapakowany towar, ale co w przypadku, gdy w odebranej przez sprzedawcę przesyłce znajduje się poplamiona koszula czy ubrudzone naczynie? Czy konsument może odstąpić od umowy? Czy przedsiębiorca ma możliwość pociągnięcia konsumenta do odpowiedzialności za „zużycie” zwracanej rzeczy?

Analizę tego zagadnienia warto rozpocząć od wyjaśnienia, jaka jest przyczyna wprowadzenia okresu na odstąpienie od umowy przez konsumenta. Okres ten ma na celu umożliwienie kupującemu sprawdzenia towaru tak, jak mógłby go sprawdzić dokonując zakupów w sklepie, a więc dokonania takich czynności jak przymierzenie ubrania, dokładne obejrzenie produktu, ocena materiału, koloru itd. Idąc za przykładem podanym przez UOKiK w Przepisy Konsumenckie dla Przedsiębiorców: Po zakupie roweru konsument może sprawdzić wyposażenie, stabilność i łatwość prowadzenia w czasie jazdy próbnej, ale to nie oznacza, że może go normalnie używać i jeździć na wycieczki rowerowe, a następnie odstąpić od umowy i zwrócić pojazd. Odstąpienie wprawdzie będzie ważne, ale konsument poniesie odpowiedzialność za przekroczenie granic prawidłowego zapoznania się z towarem.

Granice tych czynności i konsekwencje ich przekroczenia wyznacza art. 34 ust. 4 ustawy o prawach konsumenta, zgodnie z którym w przypadku odstąpienia od umowy „konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy”. Z przepisu tego nie wynika jednak, że kupujący w przypadku przekroczenia tych granic traci prawo do odstąpienia. Wręcz przeciwnie, nawet jeżeli konsument przez 14 dni codziennie nosił zakupione przez siebie ubranie, przysługujące mu prawo do odstąpienia nie ulega wyłączeniu.

Konsument ponosi jednak odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej poza ustawowymi granicami. Sprzedawca ma więc prawo zażądać od konsumenta zwrotu różnicy pomiędzy wartością rzeczy w momencie jej zakupienia i w momencie jej zwrotu. Konsument będzie jednak zwolniony z odpowiedzialności odszkodowawczej, jeżeli przedsiębiorca nie poinformował go o prawie odstąpienia od umowy.

Zgodnie z art. 6 KC, to na przedsiębiorcy spoczywa ciężar udowodnienia faktu, że konsument korzystał z rzeczy w sposób, który przekracza sprawdzenie właściwości, cech i funkcjonowania, jak i okoliczności wskazujących, że w ten sposób doszło do zmniejszenia wartości rzeczy. W praktyce także utrudnione może być określenie, jaka jest wysokość możliwego roszczenia o odszkodowanie. Wydaje się, że przykładowo jeżeli kupujący zwróci rzecz zabrudzoną, to powinien on ponieść koszty jej wyczyszczenia koniecznego do jej ponownej sprzedaży.

Na podstawie przepisów polskich i unijnych nie jest także jasne, jak w praktyce powinna wyglądać odpowiedzialność konsumenta za zmniejszenie wartości rzeczy – tj. w jaki sposób przedsiębiorca może dochodzić swoich roszczeń. Nie istnieje na ten moment odpowiednie orzecznictwo, na które można by się w tym zakresie powołać, dlatego przedsiębiorcy powinni samodzielnie stworzyć zasady, na podstawie których będą ustalać, dokumentować i dochodzić odszkodowania.

Oprócz standardowej możliwości sądowego dochodzenia roszczeń, wydaje się, że można rozważać dopuszczalność dokonania przez przedsiębiorcę potrącenia należnej przedsiębiorcy kwoty odszkodowania od zwracanej w związku z odstąpieniem ceny sprzedaży. Czyli krótko mówiąc przedsiębiorca teoretycznie mógłby zwrócić kupującemu zapłaconą przez niego cenę (wraz z kosztami dostawy), pomniejszoną o odszkodowanie. Jeżeli konsument nie zgodziłby się z wysokością potrąconego przez przedsiębiorcę odszkodowania i skieruje sprawę na drogę sądową, to na przedsiębiorcy ciążyć będzie ciężar udowodnienia wysokości szkody.

Takie postępowanie mogłoby jednak zostać uznane za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, dlatego należałoby dołożyć szczególnej ostrożności przy jego wdrażaniu, zwłaszcza że praktyka rynku w tym zakresie nie jest jednolita (przedsiębiorcy często nie chcą w ogóle korzystać z prawa do odszkodowania ze względu na trudności dowodowe).

Alternatywnie, przynajmniej w okresie Świątecznym, pozostaje rozważyć czy Mikołaj, ze względu na skalę prowadzonej działalności oraz jej zorganizowany charakter, mógłby zostać potraktowany jak przedsiębiorca i wyłączony z ochrony prawno-konsumenckiej.

Autorzy:

Magdalena Kaleta, aplikant adwokacki w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro w Warszawie

Dominika Leszczyńska, aplikant radcowski w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro w Warszawie


Tagi: , , , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.