Konkurencja nie śpi – usługa typu AdWords

www.sxc.hu

W dalszym ciągu można spotkać w Internecie działania marketingowe polegające na odsyłaniu do stron internetowych po wybranych słowach kluczowych.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że część z tych słów kluczowych może stanowić lub stanowi zarejestrowany znak towarowy.

Część przedsiębiorców wykorzystuje jako słowa kluczowe nazwy, firmy, znaki towarowe swoich konkurentów. Otwarte jest zatem pytanie, czy takie wykorzystanie znaku towarowego przez konkurenta jest naruszeniem prawa z jego rejestracji?Czy nawet jeżeli przedsiębiorca nie zarejestrował w żadnym urzędzie znaku towarowego (logotypu, sloganu, nazwy) swojego przedsiębiorstwa to może skutecznie dochodzić swoich praw?

Na pierwsze z pytań odpowiedział Europejski Trybunał Sprawiedliwości w orzeczeniu z dnia 22 września 2011 r. (C 323/09) w sprawie Interflora vs Marks & Spencer, w którym wskazał, że:

„Negatywny wpływ na tę funkcję (wskazania pochodzenia znaku towarowego – przypis autorów) ma miejsce wówczas, gdy reklama nie pozwala lub z trudnością pozwala właściwie poinformowanemu i dostatecznie uważnemu internaucie na zorientowanie się, czy towary lub usługi, których dotyczy reklama, pochodzą od właściciela znaku lub z przedsiębiorstwa powiązanego z nim gospodarczo, czy też, przeciwnie, od osoby trzeciej.”

Ponadto ETS w powołanym wyżej orzeczeniu przyjął, że samo używanie oznaczenia identycznego ze znakiem towarowym należącym do innej osoby nie ma negatywnego wpływu na pełnioną przez znak funkcję reklamową – „działanie takie stanowi praktyki nierozłącznie związane z grą konkurencyjną, w zakresie w jakim jej zwykłym celem jest zaoferowanie internautom usług alternatywnych względem usług właściciela znaku towarowego.”

Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej – tak brzmi podstawowy przepis ustawy prawo własności przemysłowej, powoływany przez podmioty, które dochodzą swoich praw z tytułu posłużenia się znakiem towarowym przez inny podmiot (również w reklamie). Polskie sądy badają jednak szersze spektrum prawne, a jednym z podstawowych elementów, które są weryfikowane jest możliwość wprowadzenia odbiorcy komunikatu reklamowego w błąd. Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z dnia 15 listopada 2012 r., (sygn., akt XXII GWzt 27/12) stwierdził, że:

Pozwana, korzystając ze znajomości znaku i produktów z tym znakiem, oferuje zainteresowanym nabywcom konkurencyjne towary. Może także wprowadzać w błąd nabywców co do istnienia pomiędzy stronami powiązań gospodarczych. Od użytkownika Internetu nie można wymagać, aby w każdym przypadku tego rodzaju reklamy poszukiwał na stronie internetowej, do której prowadzi link sponsorowany informacji pozwalających na ustalenie rzeczywistych relacji prawnych, personalnych i ekonomicznych pomiędzy uprawnionym do znaku towarowego użytego w reklamie jako słowo kluczowe oraz reklamodawcą jego ofertą.”

Sąd określił także, że prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd „istnieje wtedy, gdy znaczna część właściwego kręgu odbiorców mogłaby zostać skłoniona do omyłkowego zakupu towaru pozwanego, myśląc, że jest to towar uprawnionego (uznając, że dane towary lub usługi pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa), ewentualnie mogłaby uznać, że dane towary lub usługi pochodzą z przedsiębiorstw powiązanych ze sobą gospodarczo.”

Czy powyższe oznacza, że przedsiębiorca który nie chroni swojego znaku towarowego poprzez jego rejestrację, jest bezbronny wobec takich praktyk? Na tle ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji takie działanie konkurenta również wymaga weryfikacji. Zgodnie z ww. ustawą za czyn nieuczciwej konkurencji uznaje się działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. Czynem nieuczciwej konkurencji jest w szczególności wprowadzające w błąd oznaczenie towarów lub usług. Ciężar wykazania okoliczności zagrożenia lub naruszenia interesu innego przedsiębiorcy leży po stronie przedsiębiorstwa wysuwającego takie argumenty, wobec posługiwania się przez ustawodawcę pojęciami zakresowo nieostrymi jak „działanie sprzeczne z dobrymi obyczajami” czy „zagrożenie interesów przedsiębiorcy”. Powyższe okoliczności w każdorazowym stanie faktycznym podlegają badaniu przez konkretny skład orzekający.

W polskim orzecznictwie pojawiły się wyroki dotyczące pozycjonowania stron internetowych pod nazwą konkurentów i kwalifikacji takich działań jako czynu nieuczciwej konkurencji. W wyroku z dnia 26 lipca 2012 r. (sygn. akt I A Ca 486/12) Sąd Apelacyjny we Wrocławiu oddalił apelację powodów twierdzących, że wywoływanie linku do strony internetowej nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji. Sąd stwierdził, że „sam fakt, że w wynikach wyszukiwania pojawia się link do strony internetowej pozwanego jest niewystarczający do przesądzenia, że mamy do czynienia z czynem nieuczciwej konkurencji. Powodowie winni byli wykazać, że taki stan rzeczy zaistniał w sposób sprzeczny z prawem, a co najmniej w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami Pozwanemu trzeba więc przypisać działania, które w oparciu o kryteria moralne należy ocenić negatywnie.”

Ujęcie prawne usług takich jak Google AdWords, mimo funkcjonowania tych narzędzi od kilku lat, w dalszym ciągu nie jest jednolite, a każdy przypadek rozpatrywany powinien być osobno, jeszcze przed wejściem na ścieżkę postępowania sądowego. Z całą pewności nie jest jednak tak, że przedsiębiorca którego znak towarowy, oznaczenie etc. zostało wykorzystane przez konkurenta w jego metodach promocji i reklamy, pozbawiony jest możliwości obrony swoich praw.

Autor: Magdalena Kaleta, aplikant adwokacki w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro w Warszawie

Michał Kluska, adwokat w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy, biuro w Warszawie


Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>