Czy to PIT? Czy to składka ZUS? Nie! To Superpodatek. Nadchodzi rewolucja podatkowa

To już prawie pewne – rząd podjął decyzję w sprawie wprowadzenia jednolitego podatku dochodowego. W 2018 pożegnamy się z podatkiem PIT, składkami na ZUS i NFZ, a w zamian przywitamy nową jednolitą daninę, określaną roboczo jako superpodatek (lub jak kto woli jednolity podatek). Zapowiada się więc niemała rewolucja. Jednolity podatek ma zastąpić obecną zaliczkę na podatek PIT, składkę zdrowotną, składki ZUS, składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Fundusz Pracy odprowadzane do US i ZUSu. Zamiast skomplikowanych rozliczeń i odrębnych przelewów przedsiębiorcy i pracodawcy będą realizować jeden przelew na określoną procentowo kwotę na poczet superpodatku. Planowana reforma, jak stwierdził szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, Henryk Kowalczyk, ma w założeniu realizować 3 cele: „Po pierwsze zlikwidować degresywność. Po drugie wprowadzić kwotę wolną od podatku – 8 tys. zł, przynajmniej dla najmniej zarabiających – żeby dotrzymać słowa. Po trzecie ujednolicić, uprościć podatek, równocześnie obniżając obciążenia działalności gospodarczej”. Zgodnie z zapowiedziami rządu zmiana ma zredukować obciążenia dla najmniej zarabiających, przy czym ma być neutralna dla budżetu. Z prostej matematyki wynika więc, że więcej zapłacą fiskusowi bogatsi obywatele. Na ten moment, jedynym źródłem informacji o zapowiadanych zmianach są wypowiedzi przedstawicieli rządu, przez co lista wątpliwości jest znacznie dłuższa niż lista znanych konkretów. Co wiemy? Wprowadzenie superpodatku, na pewno będzie oznaczać zintegrowanie składek na ZUS i NFZ oraz zaliczki na PIT w jedną daninę. Nowy podatek ma się składać z części podatkowej i składkowej, których rozliczaniem zajmie się administracja skarbowa. Nowy system ma być oparty na progresywnej skali składającej się z 4-5 stawek, z czego najniższa ma wynieść 19,5% a najwyższa „około 40%”. Jak zapowiedział minister Kowalczyk, reforma ma również na celu podniesieniu kwoty wolnej od podatku z obecnego poziomu 3091 zł do 8000 zł. Jednolity podatek ma spowodować likwidację opodatkowania liniowego stawką 19%, osób prowadzących działalność gospodarczą. Utrzymana ma zostać ulga dla wspólnie rozliczających się małżonków oraz ulga na dzieci. Zniknąć ma zasada, zgodnie z którą po przekroczeniu 30-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia nie opłaca się składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe (krytykowana obecnie za powodowanie degresywności systemu podatkowego). Czego nie wiemy? Kto będzie zajmował się ściąganiem jednolitej daniny – ZUS czy US? Jaka będzie konstrukcja kwoty wolnej od podatku – czy będzie malała wraz ze wzrostem dochodów? Jakie będą dokładne progi skali podatkowej? Co się stanie z pozostałymi ulgami oraz regulacjami dotyczącymi kosztów uzyskania przychodów? Jak będą potraktowane przychody osiągane zagranicą? Co z obecnymi zryczałtowanymi formami opodatkowania, takimi jak karta podatkowa czy ryczałt od przychodów ewidencjonowanych? Co z opodatkowaniem przychodów z kapitałów pieniężnych? Jak będą opodatkowane umowa o dzieło i umowa zlecenia? Jak będzie się miał jednolity podatek do unijnych i międzynarodowych przepisów dotyczących koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego? To tylko kilka z wielu niewiadomych. Na podstawie tak mglistego zarysu ciężko jakkolwiek ocenić koncepcję superpodatku. Niewątpliwie, (przynajmniej w założeniu) powinien on uprościć obecny system podatkowy i system ubezpieczeń społecznych. Największe kontrowersje budzi kwestia likwidacji podatku liniowego dla przedsiębiorców. Tym bardziej, że od 2017 r. ten sam rząd obniży podatek CIT dla najmniejszych spółek do 15%. Może to oznaczać masową ucieczkę „liniowców” w jednoosobowe spółki kapitałowe (kolejne pytanie czy ustawodawca przewidzi jakieś ograniczenia w tym zakresie). Wprowadzenie superpodatku może oznaczać również ograniczenia liczby umów zleceń i umów o dzieło, gdyż przestaną one być bardziej opłacalne niż praca na etacie. Warto również zauważyć, że aby dokonać reformy obecnego systemu trzeba zmienić setki, jeśli nie tysiące, przepisów dotyczących PIT, administracji skarbowej oraz systemu ubezpieczeń społecznych. Tak znaczna rewolucja powinna być dodatkowo poprzedzona szerokimi konsultacjami społecznymi. Rząd natomiast wydaje się bardzo spieszyć z tym projektem, planując uchwalenie odpowiedniej ustawy już na przełomie 2016/2017 r. Taki pośpiech przy tak dużej reformie na pewno nie jest wskazany. Pierwszy krok ku zmianom został już poczyniony – 6 października Sejm uchwalił ustawę dotyczącą wymiany informacji między ZUS a Ministerstwem Finansów, niezbędną dla dokonania obliczeń związanych z planowanym wprowadzeniem jednolitego podatku. Sam pomysł może i nie jest zły, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, których na chwile obecną nie znamy. Jedno jest jednak pewne, reforma może i będzie neutralna dla budżetu, ale nie dla podatników, z których część na jednolitym podatku zyska ale i spora część straci. Autor: Karol Niemiec, konsultant podatkowy, Olesiński & Wspólnicy, biuro we Wrocławiu


Tagi: , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>