Czarny sport, czyli na podatkowym wirażu.

www.sxc.hu

Za nami kolejna kolejka fascynujących zmagań na torach żużlowych. Speedway to sport ekstremalny, moc i prędkość. Ryzyko kontuzji jest bardzo wysokie. Zawodnicy podejmują to ryzyko, ale jednocześnie je minimalizują poprzez profesjonalne, zawodowe podejście.

Żużel to także biznes, wielkie przedsięwzięcie. Profesjonalny team to nie tylko zawodnik, to sztab ludzi i sprzęt, to zatrudnieni mechanicy, tunerzy, warsztat, motocykle, silniki, części, logistyka, marketing, gadżety… Najlepsi zmagają się indywidualnie i w klubach, często w 2-3 ligach, żyją cały sezon na walizkach, a raczej w busach lub na lotniskach, do tego otoczka medialna.

Tymczasem w tym roku żużlowcy stoczą walkę z fiskusem, który zbiorczo rozpoczął kontrolę wielu, z reguły znanych, zawodników. Niestety wygląda na to, że organy podatkowe nie zostawiają miejsca przy bandzie…Kluczem jest kwalifikacja przychodów do określonego źródła. Organy podatkowe wygrały przed NSA kilka sporów (pierwsze już bodaj w 2012, w 2014 roku skończyły się prawomocnie kolejne spory) kwestionując możliwość uznania dochodów osiąganych przez zawodników jako dochodów z działalności gospodarczej, dla których podatnicy mają prawo wyboru liniowej stawki 19% PIT. Oznacza to potencjalnie znaczne zaległości podatkowe i odsetki.

Generalnie dochody żużlowców zostały zakwalifikowane do działalności wykonywanej osobiście (opodatkowanej stawką progresywną). Co więcej, fakt zawodowego uprawiania sportu kwalifikowanego, specyfiki sportu żużlowego nie pomógł w ustaleniu, że taka działalność stanowi de facto sprawnie działające przedsiębiorstwo. Wręcz przeciwnie.

Związek przychodu z osobą zawodnika i jego umiejętnościami, działanie w ramach regulowanych zawodów przemawiają w ocenie organów i sądów za uznaniem, że może to być jedynie działalność wykonywana osobiście.

Uważam, że to błędne podejście, daleko idące uproszczenie.

Żużlowiec zawodowiec nie istnieje bez swojego teamu. Przed każdym wyścigiem jest otoczony mechanikami, a często podstawiane są jednocześnie 2 motocykle, w boksie stoi trzeci, w busie kolejne. Zatrudnieni (przez zawodnika) mechanicy, fachowcy najwyższej klasy potrafią np. po upadku przełożyć silnik między wyścigami, nie wspomnę o wymianie opony czy zmianie zębatki w nieprawdopodobnym tempie. Team na bieżąco wprowadza zmiany, znane są np. konstrukcje ram wdrażane przez zawodników i ich teamy. To działa w pewnym sensie jak pit-stop w wyścigach samochodowych, tyle że to jest przedsiębiorstwo zawodnika, on je organizuje, on nim zarządza, on podejmuje decyzje i ryzyko.

Żaden klub nie podpisze tzw. kontraktu zawodowego z zawodnikiem bez Zespołu! Nikt nie zapłaciłby takich pieniędzy za samo przygotowanie do sezonu, za ryzyko zakupu i przygotowania sprzętu, które ponosi sam zawodnik zanim jeszcze rozpocznie treningi. Klub musi mieć gwarancję, że zatrudnia sztab ludzi i sprzętu – przedsiębiorstwo zawodnika. Nawet jak wskutek kontuzji zawodnik nie wyjedzie na tor i tak dostanie wynagrodzenie i z pewnością zainwestuje.

Wydaje się, że żużlowcy nie rozpoznali ryzyka w trakcie kontroli podatkowych i zbyt słabo prezentowali argumenty. Zostali potraktowani jak zawodnicy innych dyscyplin np. piłkarze.

Nie przeszły próby wykazywania specyfiki speedwaya, wydaje się że zbyt ogólne. Były wprawdzie ciekawe pomysły podejścia z innej strony – jedna z interpretacji działalności jako teamu żużlowego i osiągania dochodów z przedsiębiorstwa na terenie Szwecji. Przegrane sprawy dotyczą nie tylko polskich zawodników, ale też np. jednej z ikon Apatora Toruń, słynnego zawodnika zagranicznego.

Podsumowując, nadal istnieje w mojej ocenie szansa na przekonanie, także różnymi środkami dowodowymi do innej kwalifikacji działalności żużlowej. Jest to przedsiębiorstwo i uzasadnione jest odpowiednie traktowanie jego przychodów i kosztów.

Trzeba jednak pamiętać, że fundamentem formalnych rozstrzygnięć jest nieszczęsna wykładnia art. 5a pkt 6 ustawy o PIT.

Zgodnie z zawartą w tym przepisie definicją, działalnością gospodarczą jest działalność zarobkowa (tu: usługowa) prowadzona we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł (wymienionych w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4-9 ustawy).
Ostatnie zdanie tego przepisu przesądziło już losy wielu podatników, nie tylko sportowców ale także np. trenerów, artystów, dziennikarzy.

Orzecznictwo (z cennymi wyjątkami, z którymi należy się zgodzić) uznaje, że a gruncie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych działalnością gospodarczą jest aktywność, z której przychody nie są zaliczane do innych źródeł przychodów.

Ale taka wykładnia to odwrócenie istoty opodatkowania działalności gospodarczej i nie można się z nią bezkrytycznie zgodzić. Gdyby ją przyjąć oznacza to następujące podejście: masz firmę? OK, to masz z niej przychód chyba, że taka działalność jest w innym źródle, np. sport. W takim wypadku masz firmę, ale nie masz z niej przychodu i nie możesz korzystać ze stawki 19%, a z kosztami masz problem!

Nie zmienia tego fakt, że w art. 10 ust. 1 pkt 2 ustawy o PIT źródłem przychodów (czyli tym „ważniejszym” niż firma) jest działalność wykonywana osobiście, a idąc dalej art. 13 w punkcie 2 wskazuje, że za przychody z działalności wykonywanej osobiście uważa się przychody z osobiście wykonywanej działalności artystycznej, literackiej, naukowej, trenerskiej, oświatowej i publicystycznej, w tym z tytułu udziału w konkursach z dziedziny nauki, kultury i sztuki oraz dziennikarstwa, jak również przychody z uprawiania sportu, stypendia sportowe przyznawane na podstawie odrębnych przepisów oraz przychody sędziów z tytułu prowadzenia zawodów sportowych.

Czym innym jest bowiem przychód z uprawiania sportu (np. zdolny junior otrzymujący od klubu wynagrodzenie czy stypendium i korzystający z zasobów sprzętu klubowego), a czym innym kontrakt topowego zawodnika wraz z całym zapleczem opisanym i działającym jak powyżej. Fakt osobistego udziału danego zawodnika jako kluczowego elementu kontraktu nie ma decydującego znaczenia. Tak samo ważne jest osobiste zaangażowanie znanych lekarzy, doradców, specjalistów a ich firmy są  reguły nieporównywalnie mniejsze niż teamy żużlowe.

Konkluzja na wejściu w pierwszy łuk, w kontekście żużla i nie tylko: aktualnie przychody z uprawiania sportu traktowane są co do zasady jako przychody z działalności wykonywanej osobiście, co wyklucza możliwość uznania tych przychodów za przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej i stosowanie liniowej stawki podatku. Dlatego trzeba walczyć o właściwą klasyfikację już na wejściu w pierwszy łuk.

Ale to nie koniec wyścigu… prosta i wejście kolejny wiraż.

Niektóre orzeczenia i interpretacje wskazują, że „podatnik żużlowiec” może mieć wiele źródeł przychodów, nawet w ramach jednego kontraktu (co moim zdaniem kolejny raz dowodzi dobitnie błędnej wykładni).

Okazuje się, że idąc tokiem rozumowania „osobnych źródeł”, tylko nie działalności (no chyba, że częściowo) mamy sporo:

1. „czysty” sport – działalność wykonywana osobiście,
2. reklama – to zależy, jeżeli ma związek z wizerunkiem może to być dochód z praw majątkowych – czyli jeszcze inne źródło i inne reguły rozliczania (art. 18 ustawy o PIT),
3. sprzedaż np. motocykli i części, gadżetów… to już handel, to raczej działalność gospodarcza,
4. komentowanie zawodów sportowych, przychody z odszkodowań – jeszcze coś innego,
5. przychody zagraniczne – należy uwzględnić umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Powyższe to przykłady wybrane z interpretacji i wyroków. Niektóre organy podatkowe w ostatnim czasie „upraszczają” wrzucając całość do jednego worka, oczywiście nie do działalności gospodarczej… Do tego dochodzi problem z alokacją kosztów no i potężny problem VAT naliczonego.

Motocykl żużlowy z wyposażeniem temu kto się w tym połapie.

Żużlowcy próbują wpłynąć na Ministra Finansów, działają w sejmie. Teoretycznie istnieje możliwość wydania interpretacji ogólnej i uregulowania tego bałaganu interpretacyjnego.
Teoretycznie NSA może opanować sytuację i wyda uchwałę, bardziej w kontekście zagadnienia budzącego rozbieżności, a nie samych żużlowców, ale do tego także daleka i niepewna droga.

Bardzo cenne byłoby pierwsze indywidualne zwycięstwo w tym sporze, wykazanie, że dziesiątki zawodników i klubów też mogą mieć rację i działają nie tylko racjonalnie ale i zgodnie z prawem. Mam nadzieję, że to się uda, kilka kontroli jest w toku. Oby znalazły się właściwe ustawienia na ten trudny tor…

W pierwszej kolejności, aby zabezpieczyć się przed atakiem konieczne jest u tych zawodników, u których to jeszcze możliwe zbudowanie systemu argumentacji i dowodów, alternatywnie lub pomocniczo „posegregowanie” źródeł, alokacja kosztów i ewentualna korekta rozliczeń, tak aby może tego wyścigu nie wygrać, ale dojechać do mety na punktowanym miejscu, bez kontuzji…

Zostając zawodowym żużlowcem (o czym jako dzieciak marzyłem) myślisz o wielu rzeczach, ale zapewne nie o tym, że któregoś dnia rozpocznie się kontrola podatkowa i możesz stracić znaczną część tak ciężko zdobytych dochodów…

Wiadomo, że przecież teamy żużlowe nie są ustawione pod korzyści podatkowe, to nie fikcja stworzona dla zmniejszenia podatku, tak działa ten sport od lat, o czym organy podatkowe doskonale wiedzą.

Dlaczego ludzie, którzy są wzorem dla wielu młodych ludzi, którzy niosą ze sobą wartości m.in. ciężkiej pracy, niepisanych zasady jazdy fair play, szacunku i dbania o innych w najtrudniejszych warunkach muszą się zderzyć z machiną fiskalną?

Żużlowcy to wojownicy. Nie odpuszczą! Kibicuję im. Powodzenia!


Tagi: , , , ,

Komentarze do artykułu Czarny sport, czyli na podatkowym wirażu. :

  1. [...] GW: Wpisy dotyczące spraw, z którymi na co dzień stykają się nasi czytelnicy – zawierające praktyczne uwagi, podpowiadające konkretne rozwiązania. Z ciekawostek: wpis cieszący się bardzo dużym zainteresowaniem to artykuł Rafała Olesińskiego, partnera zarządzającego kancelarii, dotyczący problemów podatkowych, z jakimi w ostatnim czasie zmagają się polscy żużlowcy :) (http://blog.e-prawnik.pl/czarny-sport-czyli-na-podatkowym-wirazu.html). [...]

  2. [...] tym temacie pisaliśmy w kwietniu zeszłego roku – http://blog.e-prawnik.pl/czarny-sport-czyli-na-podatkowym-wirazu.html. Problem dotyczy klasyfikacji przychodów zawodowych sportowców prowadzących działalność [...]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>