Autoryzacja – gdzie jest problem?

Autoryzacja jest obecnie jedynym instrumentem prawnym, który umożliwia autorowi przekazywanej do publikacji wypowiedzi, zadbanie o jej integralność oraz prawdziwą wymowę. Wyeliminowanie autoryzacji z systemu instytucji prawnych pozbawiłoby osoby udzielające informacji ochrony dobra osobistego, jakim jest prawo do nieskrępowanej wypowiedzi. A mimo wszystko autoryzacja ma swoich gorących przeciwników.

Jednym z głównych argumentów przeciwników autoryzacji jest fakt, że jest to instytucja spotykana tylko w Polsce, a w ogromnej większości państw demokratycznych instytucja ta nie występuje. Otóż nie do końca… bo np. francuski język prawny a także orzecznictwo posługuje się dwoma pojęciami na określenie „autoryzacji” w rozumieniu, jakie nadają jej przepisy polskiej ustawy - Prawo prasowe. Kodeks karny używa pojęcia le consentement (uzgodnienie), orzecznictwo częściej posługuje się określeniem l’autorisation. Zamienne występowanie tych pojęć można tłumaczyć również względami uzusu językowego, który za błędne uznaje sformułowanie avec l’autorisation (z autoryzacją), posługując się wówczas przymiotnikiem autorisée (autoryzowany) lub pojęciem le consentement. Dozwolone jest wykorzystanie przez prasę utworu w celach informacyjnych, a także przygotowywanych przeglądach prasowych oraz wtedy, gdy dzieło staje się przedmiotem publikacji satyrycznej.

Idąc dalej, prawo Republiki Federalnej Niemiec nie posługuje się pojęciem autoryzacji. Instytucja ta wpisuje się generalnie jednak w ogólne rozważania co do kwestii wolności wypowiedzi. Doktryna niemiecka ujmuje wolność wypowiedzi jako element szerszego prawa osobistego rozumianego jako prawo do decydowania o samym sobie. Podobne regulacje znajdziemy w prawie brytyjskim i w prawie amerykańskim.

Innym argumentem jest stanowisko niektórych dziennikarzy, że instytucja autoryzacji krępuje ich pracę, ogranicza swobodę wykonywania zawodu. Nic bardziej mylnego. Instytucja autoryzacji poprzez swoje niedookreślenie w ustawie prawo prasowe zawiera duże pole manewru, np. prawo prasowe nie określa zasad korzystania z autoryzacji. Ograniczeń nie wprowadza też prawo autorskie, które, wręcz odwrotnie, podkreśla swobodę dysponowania autorskimi prawami osobistymi.

Normy prawne nie precyzują ani terminu, w jakim dziennikarz powinien dostarczyć tekst do autoryzacji, ani w jakim terminie osoba wypowiadająca i żądająca autoryzacji winna jej dokonać. Kwestie te w praktyce mogą wywoływać i wywołują poważne spory.

Przedkładając tekst do autoryzacji, dziennikarz powinien wskazać, w jakim terminie oczekuje, że zostanie dokonany ten akt i ewentualnie negocjować te kwestie z autorem wypowiedzi. Brak reakcji po stronie żądającego autoryzacji, przeciąganie terminu jej udzielenia nie upoważnia dziennikarza do publikowania wypowiedzi bez autoryzacji i nie zdejmuje z niego odpowiedzialności za taką publikację.

Ostatni podnoszony argument to powracające jak mantra stwierdzenie – autoryzacja zniekształca tak wywiad, że nie jest on już interesujący dla odbiorcy. Być może taka jest praktyka, ale nie wynika ona z żadnych przepisów prawa. Nie sądzę, żeby twórców ustawy prawo prasowe należy posądzać o takie właśnie intencje w momencie kiedy agencje od wizerunku itp. są znane i wykorzystywane na szeroką skalę raptem od paru lat.

Co istotne – dziennikarz przed rozpoczęciem rozmowy czy wywiadu powinien lojalnie pouczyć informatora – nieznającego zazwyczaj przepisów prawa prasowego – o prawie żądania autoryzacji. Obowiązek ten nie wynika wprawdzie bezpośrednio z ustawy, ale można go wyprowadzić z zasad etycznych wiążących dziennikarza. Dziennikarz ma obowiązek zabiegać o autoryzację wówczas, gdy wypowiedź informatora cytuje dosłownie.

Warto podkreślić, że dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana. Za naruszenie przepisu art. 14 ustawy prawo prasowe grozi – zgodnie z art. 49 prawa prasowego – grzywna lub kara ograniczenia wolności. Ten przepis został zbadany przez Trybunał Konstytucyjny w 2008 r. Ocena TK była jednoznaczna – jest zgody z przepisami Konstytucji – i to powinno ucinać dalsze dyskusje.


Tagi: ,

Komentarze do artykułu Autoryzacja – gdzie jest problem? :

  1. Hmm „dziennikarz ma obowiązek zabiegać o autoryzację wówczas, gdy wypowiedź cytuje dosłownie” — czyli jeśli nie zamierza „cytować dosłownie”, to nie musi, ale może lub powinien?

    • Dziennikarz nie ma obowiązku uzgadniać z informatorem treści wypowiedzi, która nie jest dosłownie cytowana. Ale w sytuacji, gdy przedmiotem wypowiedzi są np. kwestie wymagające wiedzy specjalistycznej, uzgodnienie wypowiedzi leży w interesie dziennikarza.

      Ponadto autoryzację należy rozumieć w sposób zawężający – jako prawo przeglądania, korygowania i zatwierdzania do publikacji jedynie własnej uprzednio dziennikarzowi udzielonej wypowiedzi.

  2. No dobrze, ale przepis mówi „nie może odmówić autoryzacji”, więc raczej nie „powinien uzyskać” albo chociaż „powinien wystąpić” (nie mówiąc o „musi uzyskać” czy „musi wystąpić”).

    Teza o powinnościach wynikających z etyki zawodowej jest mi znana (jest o tym w komentarzu w Leksie), ale nawet w kodeksie etyki SDP wyraźnie mówią „autoryzacja obowiązuje, jeśli zastrzeże to rozmówca” (ust. 9).

    • Oczywiście kierując się zasadą – nieznajomość prawa szkodzi – można stać na stanowisku, że to do udzielającego np. wywiadu, należy inicjatywa zastrzeżenia prawa do autoryzacji. Ja natomiast uważam, że w układzie profesjonalista (dziennikarz) kontra laik – dziennikarz powinien – przez wzgląd na etykę zawodu (jak Pan słusznie zauważył) – choćby wspomnieć o możliwości autoryzacji dosłownie cytowanego tekstu.

  3. Mam zapytanie czy dziennikarze mogą podać w prasie do publicznej wiadomości nazwisko i imię podejrzanego
    (nie oskarżonego) przed sprawą i skazać nie tylko oskarżonego ale całą rodzinę.Jesteśmy zszokowani jaką cenę płacimy dla kariery dziennikarzy, i to jest ta wolność ! a gdzie prawa człowieka ? Barbara

    • Witam Panią, poruszona przez Panią kwestia regulowana jest przez art. 13 ustawy prawo prasowe, zgodnie z którym – nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę. Ale uwaga – właściwy prokurator lub sąd może zezwolić, ze względu na ważny interes społeczny, na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe.
      Oczywiście w razie naruszenia tego przepisu takiej osobie przysługiwał będzie wachlarz uprawnień np. ochrona dóbr osobistych – ale jak wiadomo każde takie postępowanie trwa…Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>